Trudna wspólnota

Pożegnanie ze Śląskiem było trudne
Na tej placówce zostawiłam cześć siebie.
Wyjeżdżałam z poczuciem winy że zraniłam kogoś na swojej drodze życia..
Często modliłam się za Yyy aby mi wybaczył i przede wszytskim żeby znalazł w swoim życiu kogoś wartościowego..
Nowa placówka miała być miejscem mojego być albo nie być..
Myślałam że przełożeni wezmą mnie do domu Prowincjalnego pod klosz..
Ich myślenie nie było moim..
Trafiłam do trudnej wspólnoty
Parafia duża ludzie wymagający księża również..
Pracowałam w męskim towarzystwie i ograniało mnie przerażenie że z deszczu trafiłam pod rynne…
Siostry w tej wspólnocie były mieszanką wybuchową charakterów osobowości…
Zakrystia i Kościół to były moje obowiązki musiałam nauczyć się robić wielkie kompozycje kwiatowe ..
Spotakałam tam wielu wspaniałych ludzi…którzy do tej pory towarzyszą mi na mojej drodze życia..
Przyjaciele którzy przetrwali ze mną i przeżyli to co najtrudniejsze..
Chcę podziękować właśnie Wam ;)
Księża okazali się niezwykle wyrozumiali choć ks.Proboszcz był wymagający ale dzięki Niemu i Siostrze pracującej w kancelarii ;) nauczyłam się wielu rzeczy..
Zostałam zaangażowana w pracę z młodzieżą..pomagałam przy bierzmowanych spotykałam się z nimj rozmawiałam..
Niestety zazdrość doprowadziła do tego że miałam zakaz uczestnictwa w jakiejkolwiek formie duszpasterstwa…
Jedna z sióstr umiłowała mnie wybitnie…
Cokolwiek działo się to była moja wina..
Nawet raz usłyszałam że umawiam się z chłopakami na Mszy świętej-tak na marginesie chłopak o którego chodzi jest Klerykiem ;) aktualnie
Nagonka której doświadczyłam doprowadziły do tego że całymi dniami pracowałam w kościele..
Robiłam wszytsko byleby nie wrócić za wcześnie do domu..
Żyłam w takim stresie że kiedy byłam w kaplicy miałam poczucie że robie coś źle że powinnam pracować pracować pracować..
Nie mogłam spać w nocy często łapały mnie nerwobóle..
Czerpałam siłę z modlitwy i z życzliwości ludzi którzy mnie otaczali poza wspólnotą…
Rozumiem że każda z nas jest inna że każdy ma swój bagaż życiowy..ale pytam czy to usprawiedliwia mnie i daje mi prawo krzywdzić innych??
SIOSTRY które to przeczytają będą zniesmaczone zgorszone…
Zapytam
Ile razy pomogłaś młodej SIOSTRZE??
Ile razy jej zazdrościłaś??
Ile razy knułaś i zmyślałaś różne brednie na temat drugiej SIOSTRY
Jak policzysz to pomyśl dlaczego to robisz!!!!
To co pisze jest trudne ale jest prawdą
Nie wybielam się ani nie bronie swoich postaw bo z perspektywy czasu i tego co przeżyłam wiem że nie byłam bez winy..
Wiele razy wchodziłam niepotrzebnie w dialog czy komentowałam coś głośno..
Infantylne podejście do rzeczywistości totalna nieodpowiedzialność za słowa to było to z czym spotykałam się na codzień..
Nieraz usłyszałam gorzkie słowa że takie siostry jak ja powinny być wyrzucane ze zgromadzenia.. że wszytsko co robie to pokazówka itd itp..
To był trudny rok nieraz płakałam ..
Ale doświadczyłam niezwykłej miłości Szefa ..błogosławił mi przez ręce kapłana każdego dnia!!!
Czas minął bardzo szybko.. przyzwyczaiłam się do ludzi a oni do mnie..
Młodzi wiedzieli że mogą przyjść pogadać pomodlić się..
Niektórym towarzyszyłam w trudnych sytuacjach życiowych w decyzjach na całe życie..
Szkoła przetrwania i nie zwariowania tak bym nazwała tą wspólnotę
Ona wciąż jest i modlę się aby siostry które tam są miały więcej miłości w sobie i patrzyły bardziej po Bożemu a nie po ludzku
Kolejny etap mojego życia zakonnego miał być zupełnie inny..

2 thoughts on “Trudna wspólnota

  1. znam ten klimat i nawet imię zakonnicy która cie „szczególnie umiłowała” …
    taki to patent na wykańczanie ludzi lepszych od siebie …
    przykro tylko że inni płacą za to nawet powołaniem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>