Zakochanie

Po 3 latach początkowej formacji stwierdziłam że nie ma opcji żeby Siostra zakonna sie zakochała… żebym ja się zakochała…
Jednak czas pokazał coś zupełnie innego…
Poznałam chłopaka.. kręcił się koło kościoła… pomagał tu i tam..
Na początku naszej znajomości stwierdziłam że katastrofa taki cwaniaczek – dam mu szkołę życia…
Zaczęłam z nim częściej rozmawiać…
Często zamieniło się w bardzo często ..
A długo zamieniło się w mega długo..
Telefonicznie smsowo zaczynałam go poznawać..
I nawet nie wiem kiedy ZAKOCHAŁAM SIĘ W NIM
Nasze rozmowy to nie były płytkie dialogi i pogodzie to były głębokie rozmowy o naszych problemach przeżyciach…
Okazał się niezwykle wartościowym inteligentnym i wrażliwym facetem choć charakternym jakich mało…
Kiedy potrzebowałam pomocy coś przenieść przekręcić podnieść- kiedy mógł nigdy nie odmówił pomocy…
Poznałam jego rodzinę…
Wspaniali ludzie …
Którzy niezwykle  dbają o ciepło rodzinne ale i o wiarę..
Uczucia stawały się na tyle silne że stwierdziłam DOŚĆ muszę mu powiedzieć i tu popełniłam BŁĄD
Poprosiłam go żeby przyszedł do zakrystii bo musze mu cos powiedzieć…
W sumie myślę że wiedział ponieważ nie był zbyt zdziwiony…
Przyszedł
Zapytał czy będę odnawiać śluby…
Powiedziałam że nie wiem…
Ale nawet jeśli nie to i tak nie będę z nim bo to nie wyjdzie…
Na naszą rozmowę weszła Przełożona…
I sie zaczęło…
Stałam jakby mi władzę w nogach odjęło..
Serce myślałam że mi wyskoczy..
Usłyszałam Małgorzata do domu !!!
I nie mogłam się ruszyć stałam sparaliżowana strachem przerażeniem..
Rozpacz..
Przełożona ponownie zawołała
Małgorzata do domu!!!
Yyy za zaczął do niej mówić przez Ty
Żeby mi nie rozkazywała…
Żeby nic mi nie robiła…
Że sama muszę podjąć decyzję a nie mogą mnie trzymać i zatrzymywać na siłę…
ZAWAŁ serca zaczęłam płakać i wybiegłam z zakrystii …
Nieoglądając się za siebie…
Wpadłam do domu spłakana wprost na s.Xxx
Powiedziałam jej że przełożona wie o Yyy..uciekłam do siebie..
Chciałam żeby świat przestał istnieć..
Chciałam zapaść się w ciemną otchłań bez dna..
Tak żeby nikt i nic mnie stamtąd nie wyciągnęło..
Przełożona zawołała mnie na rozmowę..
Trzesłam się jak galerata..
Spytała co to wszytsko ma znaczyć co się dzieje…
Chlipiąc i nie mogąc powiedzieć składnego zdania powiedziałam że
STAŁA SIĘ TRAGEDIA ZAKOCHAŁAM SIĘ W NIM I NIE WIEM CO MAM ZROBIĆ
na co przełożona odpowiedziała ze spokojem
NIE DZIWIĘ CI SIĘ CHŁOPAK MĄDRY ZDOLNY Z DOBREJ RODZINY
Oniemiałam…
Nie będzie krzyków straszenia potępieniem robienia ze mnie jawnogrzesznicy???
Nic z tych rzeczy
Przełożona okazała się niezwykle mądra
Spytała co chce zrobić
UCIEC i to jak najszybciej
Powiedziała mi że mam dwa wyjścia
1. Zadzwonić do Prowincjalnej i poprosić o przeniesienie w trybie natychmiastowym..
2. Zostać i stawić czoła uczucią i podjąć decyzję..
Pierwszą opcję miałam zamiar wybrać ale stwierdziłam że ucieczka nie odpowie mi na pytania które krzyczały w mojej głowie…
Zostałam…
Miałam oddać telefon..
Wykasować numer do Yyy
Zasada była jedna..
Zero rozmów sam na sam..
On wchodzi Ty wychodzisz..
Dostosowałam się do wszystkiego…
Wiele nocy przepłakałam
Na adoracjach wykłócałam się z Szefem
Czemu do cholery to mnie spotyka!!!!
Bolało mnie to kiedy słyszałam rozmowę Yyy z s.Xxx
Jak on mówił że nie mogą mnie na siłę zatrzymywać
A s.Xxx że póki noszę habit jestem jej Siostrą i będzie o mnie walczyć…
Chciałam stamtąd uciec…
Pojechałam do Przemyśla..
Powiedziałam prowincjalnej że nie donawiam ślubów w sierpniu na chwilę obecną ponieważ się ZAKOCHAŁAM
Usłyszałam w odpowiedzi A MYŚMY SIOSTRZE TAK ZAUFAŁY
Opadły mi ręce
Zaufały?? Przecież nie zrobiłam NIC złego… nasza relacja opierała się tylko i wyłącznie na rozmowach i byciu razem.. bez żadnych podtekstów…
Miałam świadomość tego że ta informacja pójedzie w świat jak świeże bułeczki.
Tak też się stało.
Przeszłam przez rozmowy z radnymi.. na 4 tylko jedna zachowała poziom rozmowy godny Siostry która wie czym są uczucia i jak wygląda życie.
Reszta ręce opadają
Targnęła mną złość kiedy
Początku rozmowy NO TAK TO ŻE JUŻ MASZ JAKIEGOŚ KOCHASIA TO WIEM TERAZ POWIEDZ KIM ON JEST
Wściekłam się przełykając złość powiedziałam JAK SIOSTRA MOŻE BYĆ TAK OKRUTNA SIOSTRA NIC NIE WIE I SIOSTRA NIE MA PRAWA TAK WYPOWIADAĆ SIĘ O TYM CHŁOPAKU BO GO SIOSTRA NIE ZNA..
Resztę rozmowy ja słuchałam ona mówiła i tak przetrwałam ten magiel…
W kaplicy wręcz krzyczałam było mi wstyd czułam się podle…
Nie wytrzymałam i pomimo oporów poszłam do Siostry Bonawetury
Z płaczem i ściśniętym gardłem siedziałam przed Nią i nie mogłam wydobyć z siebie głosu…
Zaczęłam
SIOSTRO JEST MI CIĘŻKO O TYM MÓWIĆ MAM NADZIEJĘ ŻE MNIE NIE POTĘPISZ ALE ZAKOCHAŁAM SIĘ NO NORMALNIE ZWYCZAJNIE..
Zapadło milczenie które dla mnie trwało jak wieczność
Nagle Mateczka uśmiechnęła się tak promiennym bananem że oniemiałam.
Powiedziała
MOJA DROGA PAN DAJĘ CI PIĘKNE ALE I TRUDNE DOŚWIADCZENIE
CIESZĘ SIĘ Z TEGO CHOCIAŻ WIEM ŻE CIERPISZ
DAŁ CI MOŻLIWOŚĆ WERYFIKACJI TEGO CO MU ŚLUBOWAŁAŚ
TERAZ DO CIBIE NALEŻY WYBÓR
POPATRZ NA SWOJE SIOSTRY ONE NIE MAJĄ POJĘCIA PRZEZ CO PRZYCHODZISZ ALE ZOBACZ ILE ZYSKUJESZ..
PAN DODA CI SIŁY TYLKO UFAJ…
Spłakałam się nie mówiąc nic..
Potem poszłyśmy razem na adoracje…
Poprosiłam o zmiane placówki
Nie wyobrażałam sobie zostać tam i spotykać Yyy moje serce i nerwy by tego nie zniosły..

7 thoughts on “Zakochanie

  1. No, Siostro, bardzo zajmująca historia, zawsze się zastanawiałem co w takiej sytuacji jest bardziej w porządku. I jakbym się ja zachował. Muszę przyznać, że nigdy nigdy nie odnalazłem odpowiedzi.

  2. W mojej pracy rozmawiam cyklicznie także z księżmi i siostrami zakonnymi. Nie zwierzają mi się, ale czasem dochodzę do wniosku, że niektóre z tych osób czują się bardzo samotne. Wiele zależy od charakteru…

  3. Hmm… mnie wielokrotnie kusiło by wylać na bloga swoje sześcioletnie „przygody” zakonne. Nigdy tego nie rozbiłam, chyba dlatego, że nie chciałam w złym świetle stawiać mojej wspólnoty, a wiem że musiałabym często pisać o tym co było dla mnie bolesne, co nie wyglądało po Bożemu, co wynikało z ludzkiej słabości. Całkiem dobrze odnajduję się w tym co piszesz, wiele podobnych sytuacji przerabiałam na własnej skórze.
    Mam nadzieję, że stanęłaś na nogi po powrocie, po tylu latach do normalnego życia.

    1. Jest to trudne do opisania…to prawda gdybym chciała opisać wszystko pewnie byłoby to wydanie kilku tomowe..ale przede wszystkim mogłabym kogoś skrzywdzić niepotrzebnie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>