Pierwsza placówka

Wyjechałam po nowicjacie z Woli Bożej = tak nazywają się roczne rozesłania Sióstr= na Śląsk…
Miejsce piękne urokliwie… a ludzie WSPANIALI
Obowiązek ZAKRYSTIA układanie kwiatów robienie dekoracji Szok…
Przyjechałam tam z sercem na ramieniu.. wspólnota 3 sióstr… ja Przełożona i s.Xxx Damy radę :-)
Ułożyć kwiatki to nie prosta sprawa w kościele który jest jak mi sie wydawało wielki
Pierwszą kompozycję układam 8 godzin totalny misz masz bez ładu i składu… po 8 h przyszła przełożona więc chciałam się pochwalić ze swego osiągnięcia
Mówię
-Niech Przełożona zobaczy jakie kwiaty ułożyłam
Stoimy przy ołtarzu aaa tuuu trach…
CAŁA ikabana z przed ołtarza wylądowała dwa schody niżej
Ręce mi opadły i zaczęłam płakać
Przełożona na to
- Chodź do domu zjesz coś napijesz się kawy i wrócisz i poprawisz..
Ale jak poprawić coś co leży połamane i rozwalone
Posłuchałam
Po godzinie wróciłam do kościoła
Uklękłam przed Tabernakulum i mówię..
-Szefie widzisz ja nie ogarniam …
Chcesz miec kwiatki to sobie je SAM ułóż
W pół ułożyły się wszystkie i o dziwo nawet ładnie wyglądały…
Dzięki  Szef ;)
Od tamtej pory kiedy robiłam cokolwiek związanego z manualną pracą tak się modliłam i ZAWSZE ZAWSZE wychodziło pięknie i co najlepsze to nie moja zasługa.
Parafia cicha spokojna..
Postanowiłyśmy stworzyć jakiś młodzieżowy zespół..
Za pierwszym razem śpiewałam ja bez instrumentów tak na sucho kiepsko..
Ksiądz proboszcz zrobił ogłoszenie..
Zgłosiła się dzieczyna którą pięknie gra na wszytskim CUDO
I tak zaczynałyśmy…
Po pewnym czasie pojawili się inni ;)
Były gitary klawisze skrzypce kontrabas saksofon i perkusja …mój żywioł
Kocham muzyke i ludzi więc czułam się jak ryba w wodzie
Prowadziliśmy Mszę świętą dla dzieci i młodzieży pomysł był prosty
Muzyka i zaangażowanie…
Piosenki z pokazywaniem na początku były traktowane sceptycznie a póŹniej oj działo się działo..
Tak powstał zespół Anieli w bieli ;)
Mam dwa przepiękne wspomnienia..
Pierwsze to liturgia Wielkiej Soboty..
Kiedy zespół zagrał i zaśpiewał Alleluja …
Z klaskaniem z dłonie cały Kościół przepełniło wielkonocne wezwanie..
Kościół to ludzie więc każdy śpiewał kto potrafił i mógł to klaskał..
Wyobraźcie sobie młodych uśmiechniętych ludzi którzy z całego serca i ducha śpiewają Alleluja..
To się udziela nie ma innej opcji..
A drugie wspomnienie to ..rekolekcje w sąsiedniej parafii
Zaangażowanie młodych przeszło moje oczekiwania..
Znaleźli swoje miejsca w kościele…
Każda chwila którą spędzałam z młodymi była dla mnie szkołą…wiedzieli -tak myślę -że mogą przyjść do mnie ZAWSZE bez względu na pore dnia i nocy z problemami ale i radościami życia ;)
Wspólne sprzątanie i ubieranie Kościoła na dożynki..
Mieszkańcy przywieźli cały wielki wózek owoców i warzyw.
Młodzi przyszli z pomocą
Stoimy na prezbiterium i układamy kompozycję w pewnym momencie Xxx krzyczy do koleżanki
-Przynieś kibel zboża!!
Stanęłam jak wryta noż kurde jaki KIBEL w kościele o co chodzi???
Pytam…
-O jaki kibel chodzi
-Siostro jak o jaki taki zwyczajny BIAŁY z rączką
Stoję dalej i patrzę ze zgrozą na drzwi kościoła po czym odzywa sie Xxx
- aaa bo Siostra nie zna śląskiego
My tu godomy na wiadro KIBEL
Normalnie kamień z serca
Ponieważ pochodzę ze wschodu gwara Śląska była mi zupełnie obca.
Kiedy ministranci nie chcieli żebym coś NIE zrozumiała zaczynali godać ..
Zaczęłam uczyć się ze słuchu co oznacza co w języku polskim..
Pożykaj za mnie – skojarzenie niezbyt przyjemne z wymiotowaniem a tu chodzi aby ktos się pomodlił
Oma w doma??
Ja yno nyno
Szfaje
Kragiel
Itd itp
W parafii był ksiądz Senior -wspaniały święty człowiek
Już po paru miesiącach pyta mnie
-SIOSTROOO GODOSZ JUZ PO NASZYMU
-yyy tak Książę staram się
-A TO POWIEDZ MI CO TO KISZKA
No ludzi no jak nie wiedzieć co to kiszka
Z pewnością z którą bym straciła dwie ręce w zakładzie odpowiedziałam
- no jak to co KASZANKA
Salwa śmiechu odbiła się echem od drzwi głównych w kościele
Stałam czerwona jak burak na środku zkarystii wypełnionej ministrantami i lektorami
I uwierzcie mi nie miałam pojęcia czemu się śmieją
KISZKA TO NIE KASZANKA TO KWAŚNE MLEKO I BĄDŹ TU CZŁOWIEKU MĄDRY

2 thoughts on “Pierwsza placówka

  1. Kiedy byłaś w naszej parafii jako Siostra to były najlepsze chwile w moim życiu ! Przy tobie człowiek odrazu był weselszy i miał lepszy dzien. Dzięki Tobie poczułam ile radości daje śpiewanie. Kiedy odeszłaś, zaspol już nie był ten sam ! Brakowało w nim Ciebie i twojego entuzjazmu ! Dziękuje Ci za wszystko :* :)

  2. Też przez jakiś czas mieszkałam na Górnym Śląsku i też miałam niejedną zabawną sytuację związaną z opacznym rozumieniem gwarowych słówek. Potem się już sporo nauczyłam, ale i tak nie wszystko. A dziś mieszkam gdzie indziej i uczę się nowej gwary. ;-) Tym sposobem znam już np. 4 różne określenia na skarpetki. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>