Nowicjackie uroki

Byłabym niezwykle nieuczciwa gdybym pozostawiła Was z tak okrutnym obrazem nowicjatu…
Nowicjat to nowa droga..
Na którą dostajesz nowe imię..
Rodzisz się z Ducha
Miałam na imię Małgorzata co znaczy perła..
Za patronke swojego życia zakonnego ale i tego teraz obrałam sobie święta Ritę z Casi. Potężna Patronka
Jej specjalizacja sprawy trudne i beznadziejne =czyli Ja ;)
Niekiedy wykradałam się w nocy i szłam do KAPLICY
Ciemnej i cichej aby odpocząć w Jego ramionach…
Nie odczuwałam zniechęcenia wręcz przeciwnie trudne sytuacje rozmowy wydarzenia sprawiały że stawałam się coraz to mocniejsza i coraz bardziej utwordzona na drodze swojego powołania..
Mateczka za którą niezmiernie tęsknię towarzyszyła mi w tej drodze…
Kiedy wpadałam do Niej po błogosławieństwo żartowała że kiedyś przez okno z rozpędu wypadnę..
Znak KRZYŻA który kresliła na moim czole uswiadamiał mnie że ide z Nim przez swoje życie każdego dnia każdej chwili..
Doceniłam i zrozumiałam czym jest tak naprawdę błogosławieństwo..
Poznałam jego moc namacalnie…
Mateczka zapoczątkowała i uchyliła rombka tajemnicy czym jest BŁOGOSŁAWIEŃSTWO BOŻE które nam tak spowszedniało a jest niezwykłym darem…
Modliłam się wszędzie..
Brzmi dziwnie..
Ale kiedy robiłam coś w kuchni kiedy sprzatałam.. lub robiłam cokolwiek innego w myślach i sercu słałam do Szefa
W życiu duchowym nazywa się to aktami strzelistymi
Nad schodami na głównej klatce schodowej wiszą obrazki z różnymi pobożnymi cytatami…kiedy biegłam do obowiązku zawsze patrzyłam wybiórczo na jakiś i to byłam moja myśl dnia..
Nasze wspólne rekreacje były czasem oderagowania stresu nerwow..
Hmmmm… mam ochotę opisać kilka psikusów które zrobiłam w nowicjacie..oczywiscie nie sama
Kiedy umierała Siostra jej ciało w trumnie było wystawiane w pracowni na katafalku..
Ten katafalk stał na strychu piętro wyżej niż nowicjat. Często to myśmy go odnosiły na miejsce . Tak też było pewnego dnia. S.Prowincjalna poprosiła abyśmy odniosły katafalk na miejsce. Obie z s.xx wziełysmy go i obie wpadłyśmy na ten sam pomysł. Zamiast na strych wniosłyśmy go do jednej z cel s.rxx. Zapaliłysmy podgrzewacze i pięknie ułożyłyśmy na 4 końcach katafalku. Schowałysmy sie w celi obok i czekałyśmy jak  wróci s.Rxx
Wróciła i zobaczywszy nasz prezent w 5 sekund zmówiła całą litanie do Wszystkich Świętych… ponieważ bałyśmy się,,pokuty zastosowałysmy szantaż emocjonalny nie taki prawdziwy ale podziałało. S.RXX miała opowiedziane że jeśli powie Mistrzyni o katafalku następnym razem włożymy jej trumne … :)

Karpie oh karpie…
W domu prowincjalnym przebywa ponad 70 sióstr i np. przed Wigilią idzie sie do kuchni pomagać lepić pierogi…albo patroszyć karpie..
Jak myślicie którą opcje wybrała dla mnie s.Mistrzyni???
No rzecz oczywista karpie
Poszłyśmy z s.Axx
Początkowo tak dziwnie a póŹniej to już maszynowo szło 250 sztuk karpia…odcinając głowy s.xx wyciągała oczy z głów i chowała do kieszeni w gumowym fartuchu..
Zajęło nam to sporo czasu dlatego wróciliśmy do nowicjatu na podwieczorek czyli ok 15. Wchodzimy i mówimy że jesteśmy i ze pójdziemy sie kąpać ale nieee Mistrzyni kazała nam usiąść do stołu… tragedia..
No to siedamy i nagle widze błysk w oku s.xx wiedziałam wiedziałam że ona to zrobi.. i zaczyna..
-siostro mistrzyni mamy dla siostry prezent
No co Mistrzyni oh… nie trzeba było..
I co robi s.xx!!! No wyciąga te oczy i na rękach podstawia pod oczy Mistrzyni.
Myślałam że na zawał zejdzie tak się wsciekła …i co zrobiła.. wysłała nas do łazienki- a nie można było tak od razu ;)
Święty Franciszek kochał zwierzęta my jako Jego duchowe córki również.
Siostra z ogródu przyniosła nam jaskółke ze złamanym skrzydłem.. Postanowiłyśmy się nią zająć bo jak nie my to kto
Trwały rekolekcje więc w nowicjacie spały siostry które przyjechały na nie.
No milczenie milczeniem ale… o naszym nowym nabytku szybko się dowiedziały
Naszą jaskółke karmiłyśmy złapanymi muchami i nie tylko
Niestety skrzydło nie chciało się zagoić wdała się jakaś infekcja
Szybka decyzja
Trzeba zdezynfekować
Operację rozpoczęliśmy na desce do prasowania WSZYSTKO przygotowane niestety nie miałyśmy tak poszerzonej wiedzy medycznej jak na przykład dzisiaj ja
Dużo nie myśląc polałyśmy rane wodą utleniona…
No o nasza jaskółka dostała chyba zawału z bólu i umarła nam na stole operacyjnym
Postanowiłyśmy ją pożegnać godnie
Została napisana klepsydra
Czas odprowadzenie zwłok do śmietnika godz 13.00
Wszystkich chętnych zapraszamy
Okazało sie że machnęłyśmy sie w dacie o dwa dni
Oczywiście ptaszka zakopałysmy w ogrodzie zaraz po operacji
Po dwoch dniach przyszła jedna z rekolektantek i pyta
-Małgorzata skoro ten pogrzeb był dopiero DZISIAJ  to gdzie wyście tego ptaka trzymały
Dużo nie myśląc odpaliłam
- No jak kto gdzie??!! W zamrażalniku
I tak w ciągu 30 minut nasza lodówka opustoszała z wszelkih produktów spożywczych należących do rekolektantek ;) oj…

3 thoughts on “Nowicjackie uroki

  1. Hahaha świetna akcja z tą jaskółką i lodówką :D
    Napisałaś, że kochacie zwierzęta, a chwilę wcześniej patroszyłyście karpie i kolekcjonowałyście oczy. Ryba to nie zwierzę? :P

    P.S. Też mam zabawę przy wydłubywaniu oczu :P

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>