Nowicjatu ciąg dalszy

Dłuższa przerwa wybaczcie…
W czerwcu dużo się u mnie dzieje…
Na czym skończyłam chyba na nowicjacie…
Przekonałam się że ufać można niewielkiej ilości osób…
Mistrzyni która powinna być bezstronna dyskretna okazała się zupełnie inna..wygórowane oczekiwania ?? Nie sądzę..
Nowicjat jest tak ważnym i niepowtarzalnym czasem że mistrzynie powinne być dobierane niezwykle odpowiedzialnie Przede wszystkim powinny mieć do tego odpowiednie przygotowanie formacje…i być ludźmi modlitwy i przykładu…
Niestety moja Mistrzyni jak się okazało wynosiła wiele rzeczy poza nowicjat.
Dyskrecja dała w łeb… zobowiązanie do tajemnicy również..
Przykrym doświadczeniem było kiedy jedna z Sióstr strzeliła tekstem o mojej rodzinie konkretnym zdaniem które powiedziałam na rozmowie z moją sławienną Mistrzynią.
Nasz czas w nowicjacie nie był czasem zmarnowanym…. ale czasem który mnie wiele nauczył… dobrych i złych zachowań…
Nauczyłam się jak zaufać Bogu gdy wszystko traci sens.. jak trwać na modlitwie  na kolanach czasami nawet do krwi .. wraz z moim siostrami
Dwiema bardzo bliskimi z którymi na dzień dzisiejszy nie mam kontaktu wiele przeszłyśmy
Złamałam wiele reguł zakonnych…
Miałam telefon do kontaktu z moim kierownikiem duchowym… dostałam go od Mateczki …. rozmawiałam z nim o tym co działo sie w nowicjacie i we mnie.
Tylko raz zadzwoniłam do domu do Mamy a później do Taty żeby usłyszeć ich głos bo bardzo tęskniłam… wiedziałam że nie mogę się odezwać bo Mama albo Tato mogliby się przy jakiejś okazji wygadać…
Dzięki  ks.Xxx przeżyłam pierwszy rok
Nie miałam zaufania do Mistrzyni a wiele się we mnie działo..
To było trudne doświadczenie..
Pan Bóg postawił na mojej drodze dwie Siostry.
JEDNA  o rok młodsza którą przyjełam całym sercem…
Drugą straszyła nas Mistrzyni a okazała się wspaniałym człowiekiem
Mimo że nasze życie potoczyło się zupełnie inaczej niż tego oczekiwałyśmy pamietam na modlitwie i o jednej i o drugiej..
Słowa nie wystarczyły… nasze drogi się rozeszły
Choć obie nadal są bliskie mojemu sercu to życie wiele weryfikuje..
Drugi rok nowicjatu był niezwykle trudny
Mistrzyni robiła takie rzeczy że jak sobie je przypominam to z jednej strony ogarnia mnie złość a z drugiej płakać mi się chce.
Doprowadziła między nami do podziału. Robiła wszytsko żeby mnie złamać.
Pewnego dni kiedy przeglądałam starą bibliteczkę w nowicjacie znalazłam książkę z której wypadł obrazek z napisem
NIE DAĆ SIĘ ZŁAMAĆ TO CNOTA SKAŁ DĘBÓW I WIELKICH DUSZ
od tamtej pory aż po dzsiejszy dzień te słowa towarzyszą mi w mojej drodze życia…
Styczeń był pamiętnym miesiącem ale nie ze względu na to że mam wtedy urodziny ale ze względu na to że narozrabiałam
Mój stan psychiczny nie był zbyt dobry musiałam się wygadać  ale do kogo???!!
Do Mistrzyni która rozniosłaby wszytsko po całym zgromadzeniu???!!
W nocy złamałam klauzurę i poszłam do jedenej z Sióstr oczywiście skończyło się to aferą…
Pewnie gdyby była inna S.Prowincjalna to już wtedy musiałabym opuścić klasztor..
Ale że prowicjalna była wtedy wspaniała kobieta to doszło do konfrontacji miedzy mną a Mistrzynią na forum nowicjatu..
Pamiętam jak dzisiaj jak Mistrzyni siedziała koło mojej współsiostry która jak się okazało serdecznie mnie nie trawiła..
Ja siedziałam a w ręce trzymałam relikwie Matki Angelii naszej Założycielki…
Nie będę wnikać w szczegóły ponieważ nie ma to sensu..
Skończyło się na tym że ta Siostra musiała opuścić zgromadzenie… a dwa dni wcześniej krzyczała do mnie że zrobi wszystko żeby mnie wywalili…
Był taki moment podczas tej rozmowy który pokazał bardzo ale to bardzo wiele…
Kiedy Mistrzyni się wypowiadała s.sxx wchodziła jej non stop w zdanie ale Mistrzyni to akceptowała i nie reagowała.. Kiedy ja chciałam wejść jej w zdanie usłyszałam
Milcz teraz Ja mówię…
Wtedy właśnie zareagowała Prowincjalna mówiąc jaka jest różnicą  między mną a s.xx skoro JEDNA  może przerywać Mistrzyni a druga nie…
Zaczęła się ostra wymiana zdań ale nie z Mistrzynią ale z s.xx
Prowicjalna skończyła spotkanie mówiąc że ma nadzieję że  s.xx spakuje swoje rzeczy i wróci do domu bo NIKT NIKOGO W KLASZTORZE NA SIŁĘ NIE TRZYMA
s.XX wyprowadziła się z naszego wspólnego dormitarza- duża sala podzielona na ,,cele” ściankami z zasłon- oczywiście za zgodą Mistrzyni
Mistrzyni przestała ja wysyłać do obowiązków
S.XX przestała chodzić na wspólne pacierze na co również zgodziła się Mistrzyni
Na jednym z posłuszeństw – wieczorne spotkanie w nowicjacie z podaniem intencji i rozdzieleniem obowiązków-  zabrałam głos
POWIEDZIAŁAM
KOCHANE SIOSTRY GDYBYM KIEDYKOLWIEK CHCIAŁA ODEJŚĆ ZE ZGROMADZENIA TO PROSZĘ WAS TUTAJ W TYM MIEJSCU ZACIĄGNIJCIE MNIE DO KAPLICY BO TAM JEST MIEJSCE PODEJMOWANIA TAKICH DECYZJI
Mistrzyni się wściekła kolejny raz…
Jak mogę zwracać jej uwagę że robi coś źle ze źle prowadzi s.XX
Powiedziałam jej tylko tyle
S.Mistrzyni to jest moja prośba i nic więcej
Po 3 dniach okazało się że kiedy byłyśmy w obowiazkach nasza Siostra  odeszła z nowicjatu.
Dowiedziałyśmy się o tym od sióstr domowych nie od Mistrzyni
Pewnie zastanawiacie się co wtedy czułam
To byłam plejada uczuć
Różnych czasami bardzo skrajnych..
Wiedziałam jedno że  Szef mimo wszytsko mnie prowadzi że daje siły bym  to wszystko przeszła że  daje mądrość abym wyszła z tego bardziej doświadczona
Pamiętam jak szłam po schodach i powtarzała wciąż półgłosem
NIE DAM SIĘ ZŁAMAĆ
NIE DAM SIĘ ZŁAMAĆ
jedna z Sióstr mnie zaczepiła i mówi
PAMIĘTAJ DWIE RZECZY
PRAWDA WYJDZIE CHOĆBY PO 100 LATACH
PRAWDA SIĘ ZAWSZE OBRONI I WYJDZIE RĘKĄ OBRONNĄ Z NAJTRUDNIEJSZYCH SYTUACJI
tak właśnie było i jest w moim życiu

4 thoughts on “Nowicjatu ciąg dalszy

  1. Od początku czytam z wielkim zainteresowaniem i czekam na każdy wpis. Spędziłem dwa lata w seminarium. Później odszedłem widząc co się tam dzieje.
    Jednym słowem dobry materiał na książkę :-)

    1. Myślę że masz racje tylko czasami trzeba się zastanowić po co się pisze i nie tracić tego punktu..
      Ja pisze to w formie wspomnien pamięci ale i terapii ;)

  2. Okropne…… Aż człowieka zastanawia, po co w ogóle powstają takie wielkie formacje i organizacje, jak zakony, klasztory, seminaria… Czy do relacji z Bogiem naprawdę trzeba takiego złożonego systemu, który jest nadwyrężany i wykorzystywany do niszczenia osób o dobrym sercu? Niepojęte to dla mnie.

    1. System każdy tworzą ludzie nie ma idealnego rozwiązania…myślę że tu chodzi o to aby nigdy nie tracić Biga z oczu…bo wtedy formacja staje się deformacją

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>